Info

Archiwum

Linki

Layout

>> sobota, 18 lipica 2009 13:15:21
nowy blog http://efelineczka00.pinger.pl/
komentarze [0]

M jak matura >> sobota, 2 maja 2009 22:24:41
Przepraszam za nieobecność ale przygotowania do matury zajmują sporo czasu... na szczęscie już niedlugo będzie PO :) jakoś szczególnie sie nie stresuje nie wiem czemu w sumie? Jak to ktoś powiedział matura to bzdura nie ;)

Jeśli chodzi o moje ciało to nie ma się czym chwalić, bo przez naukę zawaliłam jkąkolwiek aktywność fizyczną....jestem na siebie bardzo zła bo czuje że jest mnie więcej. Po maturze planuje ostro wziąc się za siebie musze poprawić kondycje bo nie jest dobrze.
To by było na tyle na razie troszkę w zawieszeniu ale już niedługo zaczne nowe życie bez szkoły z maturą :) niech już bedzie po i niech będzie dobrze!!!!

Wszystkim maturzystkom i maturzystom powodzenia!!! ps i sobie tez;)
komentarze [3]

powrót >> piątek, 27 marca 2009 21:35:25
kiedy wkońcu mylog zaczął działać normalnie ja też powracam :) mam nadzieje że z tarczą, a nie na tarczy....
W sumie sama nie umiem określić czy osiągnełam kolejny stopień do chudości bo moja ocena nie jest obiektywna. Z drugiej strony moja chora osobowość nie przyjmuje komplementów a podświadomość wogóle w nie nie wierzy...
A więc jeszcze raz, kolejny raz i do następnego razu zaczynam od nowa. Myśle że będzie dobrze, chce... mam nadzieje że bedzie dobrze!
Dziś w sumie zjebałam ale jutro nowy dzień. A przecież : kolejny dzień przynosi nam nowe szanse :)
komentarze [3]

>> wtorek, 27 stycznia 2009 20:50:53
chudnięcie
komentarze [2]

>> sobota, 1 listopada 2008 16:23:40
Czy to głupie odchudzać sie do studniówki...? zdecydowanie nie
komentarze [2]

.... >> sobota, 16 sierpnia 2008 19:08:56
zawieszona w próżni....
komentarze [0]

>> sobota, 31 maja 2008 13:42:57
Dłuuuga nieobecność-duuużo sie działo...Zdałam sobie sprawe że już konieć roku, zupełnie nie wiem czemu, ale im jestem starsza tym czas szybciej płynie. Na świadectwie niestety pojawi się kilka dwój- jestem głombem, w mojej klasie czuje się jak jakaś debilka(nie wiem co ja robie w tym najlepszym liceum w moim mieście, powinni mnie wywalic) Jesli chodzi o szkołe to tylko tyle, albo aż tyle-zawaliłam.....Już nawet nie chce pisac że w następnym roku sie poprawię-choć chciałabym żeby tak było.

Jestem utytą świnią, na polu odchudzania też zawaliłam-porażkai same....nie schudłam praktycznie nic z tego ile chciałam...a chcialam duzo. Ciężko mi żyć z sobą...może te porażki przez to że nie miałam żadnej motywacji??

Na razie najbliższą motywacją jest wycieczka klasowa-do Krakowa -mam równo 13 dni-łącznie z dzisiejszym - aby schudnąć jak najwięcej, w sumie ciekawe ile będe w stanie?
Będe się naprawde mocno starać, dziś jest super zjadłam kanapkę na śniadanie, przegryze coś na obiad i potem zero do następnego dnia

posprzątałam perfekcyjnie caly dom

Are you ready to work? OH YES!!
komentarze [0]

>> czwartek, 27 marca 2008 22:17:37
Dzis otrzymałam dziwny komplement że strasznie schudłam-zastanawiałam sie nad tym długo , wierzcie mi że jest on całkowiecie bezpodstawny . Przytyła, a nie schudłam...szkoda ze nie mam aparatu cyfrowego to zrobiłabym zdjęcie i wtedy wszyscy zobaczyliby w końcu mnie-olbrzyma
kurde sie wkurzyłam na siebie jeszcze bardzie, bo skoro kolezanka tak powiedziała to znaczy że wczesnie przed 'nibyschudnięciem' musiałam wyglądać jak potwór.... Ach jak dobrze jak ktos tak oczy otworzy, to jak chluśnięcie lodowata wodą po mordzie...
Jak zwykle nic nie wychodzi z żarciem, z facetami, ze szkołą-poprotu cała ja , jeden wielki nieudacznik.

Tak poza tym to niedługo zaczynam prace , czekam na egzamin z prawa jazdy no i to chyba na tyle nowości.

Dobrze ze juz koniec miesiąca znowu bede mogła powiedzieć - od nowa....

pozdrawia Ms. Salceson :)
komentarze [1]

śmieć >> środa, 20 lutego 2008 22:26:22
kurwa, kurwa, kurwa
A było już tak dobrze, chudłam bo czułam to nawet po spodniach, nawet mama o dziwo zauważyła...ale nie oczywiscie cały swój wysiłek musiałam spieprzyć-cała ja...potrafię tylko niszczyc...
Nie idzie mi w szkole(chyba mam jakies ubytki mózgu...nic mi nie wychodzi), w domu też beznadziejnie ciągle słyszę że zmieniłam się(oczywiscie na gosze ..) , że nic nie robie, że jestem leniwa, że nie potrafię niczego doprowadzić do konca, że nie umiem wytrwać w swoich zamierzeniach, ze nie wypełniam obowiązków, że jestem egoistką...najgorsze jest ze ja to wszystko wiem, a gdy codziennie to słysze jest to jeszcze bardziej dobijające....pewnie to wszystko prawda przeciez w diecie tez nie umiem wytrwać... hmm może czas odwrócic swoje zycie do gory nogami, pokazać na co mnie stać, może w końcu do czegoś dojść, osiągnąć jakiś cel (chudośc??) Jeśli wkroczę na tą drogę to nie będzie odwrotu jestem naprawde zdesperowana i wykończona psychicznie sama sobą...więc jesli to zrobie-jesli zaczne walke, to oddam sie temu całą sobą, poświęce wszystko-będe idealna!!
Nie daje już sobie rady w obecnym stanie nie moge patrzeć na sibie, moje ciało jest jakby obce-nie chce czuć tego tłuszczu który na sobie nosze...
Będe używać wszystkich mozliwych srodków aby dopiąc swego-w końcu im udowodnię ze nie jestem śmieciem....

POSTANOWIONE I KROPKA !!!!

Trzeba ruszyć dupe i wziąć się do odtrej harówy...czas start!!
zyczę sobie powodzenia-nie ma zmiłuj...
komentarze [1]

>> czwartek, 31 stycznia 2008 07:54:13
Długa nieobecność....musiałam sobie wiele spraw przemyśleć, zapomnieć, pogodzić się sama ze sobą.
Ale moja nieobecność wynikała też z tego że przeżyłam pare dni temu coś strasznego, obrzydliwego...Boże nawet nie umiem tego opisać..!! Jechałam nocnym pociągiem do Warszawy, była to długa podróż, w przedzialebyły cztery
osoby - same kobiety w tym moja mama...W środku nocy dosiadł się do nas jakiś facet-ok 40 lat, wysoki, szczupły , miał długi płaszcz-usiadł obok mnie....
Jakoś dziwnie blisko...

Wiadomo wszyscy spali...jakby przez sen poczułam jego łapska na moim udzie....kurwa nawet teraz ręce mi sie trzęsą gdy to pisze...nie bede dokładniej opisywać bo to dla mnie zbyt trudne....ale to było straszne-nigdy tego nie zapomne...

Czuje do siebie takie obrzydzenie, taką odrazę!!....Od razu uprałam spodnie w których wtedy byłam, wykąpałam sie próbując zmyć Go z siebie...kurwa ale ten strach dalej został....Gdy widzę na ulicy jakiegos wysokiego faceta robi mi sie niedobrze...

NIENAWIDZE CIE CIAŁO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
(siebie też nie nawidze....)

komentarze [2]

>> wtorek, 15 stycznia 2008 22:26:00
dziś skończyłam osiemnaście lat....

{nastrój podsumowująco-refleksyjny}
musze coś zrobić ze sobą i swoim życiem wkońcu...
komentarze [1]

kurde >> niedziela, 13 stycznia 2008 17:53:30
na wstępnie musze się przyznać...zawaliłam, nie pisałam bo głupio mi było po takim pasmie sukcesów przyznać się do porażki. Jednego dnia skusiłam się na kawałek czekolady, a potem jeszcze kawaleczek-mówiłam sobie że nic sie nie stanie od 2 kawałków, ale do końca dnia było tego więcej....tak myslałam ze to nie potrwa długo, ale pisze tu o tym żeby dac sobie pozadnego kopa i iść dalej drągą którą obrałam aby spełnić swe marzenia...nawet jesli teraz zawaliłam to natychmiast musze odbić się od dna i nie zapominać o tym do czego dąże-NIE ODPUSZCZAĆ!!!!!! nawet jesli czasem pójdzie źle-zawsze wstawać z kolan

te chwilowe załamanie to poczęści skutek tego ze nie wyszło z tym chłopakiem, a szkoda...
ale kto by chciał byc z takim tłuściochem...ehh

chyba nie zasługuje na miłość ;(
komentarze [2]

>> sobota, 5 stycznia 2008 08:47:16
Dzieje sie u mnie coś dziwnego, od sylwestra całkowicie zmienił mi sie stosunek do jedzenia-jakby w psychice coś sie przestawiło....Naprawde to mnie zadziwia , bo siegam po jedzenie tylko z zewnetrznego przymusu, nie mam ochoty nic jeść-a co najlepsze jest mi z tym cholernie dobrze!!!!
Niech ten stan sie nie zmienia!!! Nie chce zapeszać nigdy nie miałam takiego uczucia...jestem z siebie dumna, wstaje z łóżka i wiem że dziś też dam rade-nie wiem skąd pochodzi ta siła ale jest mi z nią dobrze...
Uwierzyłam w siebie, że mi też moze sie udać, że ja tez moge być motylem...

cudownie}{
komentarze [4]

>> środa, 2 stycznia 2008 13:03:31
Nie mam pojecia od czego by tu zacząć-tak dawno nic nie pisałam....Chyba od końca czyli od sylwestra, a mianowicie był to jak dotąd najlepszy sylwester w moim życiu , poznałam 'chłopaka idealnego' ;) naprawde swietnie sie bawiłam, cały czas tańczyliśmy razem ..... mam nadzieje ze nasza znajomość nie zakończy sie z tą imprezą...
[zauroczona]

Troche przesadziłam z alkoholem ale dzieki temu 2 dni nic nie jadłam oprócz talerza zupy pomidorowej :] To mój rekord!! Dzieki temu mam takiego powera zeby nie jeść-mam dla kogo być chuda...
A przez ten czas kiedy mnie nie było nic ciekawego sie nie wydarzyło, aż wstyd sie przyznać że żarłam, żarłam cały czas nie miałam żadnej motywacji , ale teraz mam i to jaką-nie dośc ze przystojną to jeszcze świetnie tańczącą!!!! ;)

dziś tylko na jogurcie
papapa
komentarze [2]

... >> sobota, 24 listopada 2007 22:43:19
Ale dawno nie pisałam, bo w sumie nie ma o czym, nie ma co pisać o tej beznadziejności w mojej osobie, o tych dniach kończących się prażką, o tym poczyciu bezsilności wobec własnego życia.....
Myśle, że tyle wstępu wystarczy, jednym słowem nienawidze siebie z całych sił...
Każdego dnia gdy sie budze wiem, że ten dzień i tak z góry jest skazany na porażke, że i tak nie osiągne tego co chce, że nie dam rady powstrzymać sie od żarcia...Totalny brak motywacji doprowadza mnie do szału-widze jak z każdym dniem przybywa mi sadła na całym, caluśkim ciele, z coraz większym obrzydzeniem na siebie patrze.
Moja samoocena lezy gdzieś na dnie bagna i kwiczy...nie wiem czy aby już nie osiągnęła krańca?

Nie wiem co ze mną jest - nie umiem nad sobą zapanować, zapanować nad ciałem, umysłem, zyciem...

W rozpaczliwym poszukiwaniu motywacji i chęci zrobienia czegokolwiek...
komentarze [0]